Polecany post

Łobeski odcinek "Odry".

       D ziało się to w okupowanej Warszawie, zaraz po świętach wielkanocnych roku 1941. Mężczyzna przebywający w jednym z zakonspirowan...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2019

Montownia

Przepraszając czytelników, za dłuższą nieobecność, chciałbym dzisiaj przedstawić kolejny były obiekt kolejowy z dosyć ciekawą historią.
Obecnie w tym niegdyś należącym do PKP budynku znajduje się dość ciekawy sklep z używanymi rzeczami. Nie wiem dokładnie, jakie funkcje pełnił w ostatnich latach przynależności do kolei, pamiętam jednak czasy, gdy stały w nim lokomotywy, zarówno parowozy, jak i lokomotywy spalinowe (czasy przed elektryfikacją łobeskiej linii), zatem musiał być podręcznym warsztatem choćby dokonującym bieżących konserwacji.

(Zdj. Budynek dawnej lokomotywowni )

W latach przedwojennych obiekt ten również pełnił rolę lokomotywowni

(Zdj. Pozostałości dawnego torowiska prowadzącego do wnętrza.)

Najciekawszym jednak epizodem w dziejach tego budynku wydaje się być okres II Wojny Światowej. Stał się bowiem ów budynek montownią torped.
Nie ustaliłem od kiedy hitlerowskie Niemcy zaczęły go używać w tej roli, na pewno od czasu, kiedy wzmogły się bombardowania aliantów zachodnich i Niemcy rozpraszali produkcję. Dodatkowo możemy przyjąć za pewnik, że był związany z Torpedoschulle II Regenwalde (Resko).
Jednak i w tym miejscu rodzą się pytania, czy montownia torped została uruchomiona wraz z powstaniem wspomnianej szkoły torpedystów (luty 1944), czy też istniała już nieco wcześniej, jakie typy torped tu montowano.
Badania archeologiczne potwierdziły przecież istnienie na jeziorze Stara Dobrzyca wyrzutni torped. Oczywistym jest, że korzystali z niej słuchacze wspomnianej szkoły, ale też nie wiadomo, czy nie była wcześniej wykorzystywana do testów tej groźnej broni.
Można czasami natrafić, na wspomnienia ludzi, którzy przez wspomnianą szkołę się przewinęli, jednak nie natrafiłem na jakiekolwiek wzmianki ludzi, którzy w tej montowni pracowali. To ciągle dla mnie nieodkryta karta tego miejsca.

(Zdj. Drzwi wydają się być oryginalne)

(Zdj. Letnie zarośla, pozostałość po opuszczonych ogródkach działkowych, zdają się zazdrośnie strzec tajemnic tego obiektu)

Na koniec mała uwaga. Jest niezwykle szczęśliwym trafem dla Łobza, że znalazł się taki inwestor i zarazem właściciel, który znalazł pomysł na wykorzystanie tego obiektu w stanie w jakim go zastał. Nie zawsze taka postawa miała miejsce, vide: łobeska gorzelnia czy rzeźnia, o kolejowej wieży ciśnień już nie wspomnę. Jest wspaniałą rzeczą, że budynek ten jest wykorzystywany, nie niszczeje, jak wiele podobnych obiektów w Polsce.

Serdecznie dziękuję właścicielowi obiektu za zgodę na wykonanie dokumentacji fotograficznej.


Źródła:






poniedziałek, 9 lipca 2018

Wiatrak

"Pan Swarz przy górze wisielców - ulica Bautlerstrasse  posiada wiatrak". Tyle według Łabuzia (1)   Historia nie opisała wiatraka, choć nie do końca, o czym później, a szkoda.  Nie znalazłem też odpowiedzi, jak długo pan Swarz posiada wiatrak, czy przejął go po przodkach, czy postawił z własnej inicjatywy. Wg niektórych wersji wikipedii wiatrak ów w tym samym roku (1880) zmienił właściciela.
We wspomnianym roku przez Labes biegnie już linia kolejowa, która dała potężny zastrzyk rozwojowy temu miastu. Przyczyniła się jednak również do odpływu ludności w głąb Cesarstwa Niemieckiego za pracą, lepszymi zarobkami i tym samym wyższym poziomem życia, chociaż zapewne i wcześniej odpływ materiału ludzkiego musiał być niemały.
Jak opisuje te dzieje profesor Bogusław Drewniak (2)  Polacy wnieśli ogromny wkład, jeśli chodzi o budowniczych linii kolejowej, właśnie za sprawą odpływu rąk do pracy z tych terenów. Nie dotarłem do książek B. Drewniaka cytuję ze źródła wtórnego za  Z. Kosiorowskim "Pomorze. Reportaż z pola walki". I tak: "Odnosi się to szczególnie do linii relacji Złocieniec – Łobez. Nie tylko pracę fizyczną wnieśliśmy my Polacy. W tamtych czasach, gdy Polski nie było na mapach wnosiliśmy myśl i wręcz fizyczny powrót na piastowskie ziemie". 
Jak wspomniałem nie wiadomo bliżej kto i kiedy stawiał wiatrak pana Swarza, jednak pewne poszlaki wskazują na polską rękę.
Można śmiało przypuszczać, że rodzina ta inwestowała w wiatrak korzystając z dobrej koniunktury związanej z powstaniem szlaku kolejowego przez miasto i tym samym rozwoju handlu i możliwości sprzedaży przetworzonego już ziarna. Wiele jednak wskazuje na to, że mogli oni mieć pewne kłopoty ze znalezieniem wykonawcy wiatraka.
Porównując wiatraki w miejscowości Poradz lub w pobliżu miejscowości Zagozd, wiatrak Swarza różni się od nich diametralnie. Jaki z tego możemy wyciągnąć wniosek? 
Jest wielce prawdopodobne, że  z powodu wspomnianego wyżej odpływu siły roboczej i fachowców z terenu Pomorza, w tym i Łobza inwestor musiał sięgnąć po fachowców z Polski.
I tak na pocztówce z samego początku XX wieku na Górze wisielców widnieje piękny wiatrak typu polskiego zwany koźlakiem, choć być może jest to wielkopolski partlak(3)

(Zdj. https://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacja&id=4745&okno=galeria2&photoid=120567)

Posłowie.
Ciekawą wydaje się być sprawa likwidacji tego obiektu. Wiele z nich było rozbieranych i transportowanych do nowego właściciela lub lokalizacji. Po powstaniu młyna na Łoźnicy zapewne stracił rację bytu.

Źródła:

sobota, 19 maja 2018

Dzieci Sybiru

W piątkowe popołudnie 18 maja 2018 roku, w 74 rocznicę  zakończenia Bitwy o Monte Cassino z inicjatywy pana Kazimierza Rynkiewicza odbyło się kolejne spotkanie poświęcone łobeskim Sybirakom i żołnierzom armii gen. W. Andersa.
Tematem tegorocznego spotkania były dzieci polskie, często osierocone ewakuowane wraz ze wspomnianymi żołnierzami.


W bardzo przejrzysty i ciekawy sposób swoją historię opowiedziała pani Zofia Brodzińska, ewakuowana z zesłania wraz z rodzicami, najpierw do Iranu potem przez Indie aż do obozu Bwana M'kubwa w dawnej Rodezji Płn. obecnie Zambia, pobycie w nim, oraz o powojennym powrocie do Polski i pierwszych wrażeniach z powojennego Kraju.


Wspaniałym akcentem było pojawienie się na spotkaniu naprawdę młodego pokolenia w wieku szkolnym, co pozwala mieć nadzieję, że pamięć o polskich losach nie zostanie zapomniana i będzie zachowana nasza tożsamość narodowa.
Wspomnienia pani Zofii były publikowane w nieistniejącym już „Tygodniku Łobeskim”, podobnie jak wspomnienia innych sybiraków, więc nieznającym tej tematyki i chcącym poznać ją bliżej odsyłam do lektury.

niedziela, 11 lutego 2018

Morderstwo rzeźbiarza

Podczas różnego rodzaju poszukiwań tematów, na bloga, bywają takie epizody, które w jakiś dziwny sposób nie dają człowiekowi spokoju. 
Podobnie było w przypadku, „Suplementu do tajemnic Łobza”. Próbując po omacku dociec faktów z zamazanej historii  niemieckich obozów, zarówno tych jenieckich, jak i obozów pracy położonych na terenie powiatu łobeskiego, natknąłem się na nazwisko człowieka odesłanego z Łobza do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Dachau. 
Niestety moje poszukiwania niewiele wniosły  w poznanie historii tego człowieka. To co udało mi się dotychczas ustalić przedstawię w krótkiej notatce.
Byłoby dużym uproszczeniem historycznym twierdzić, że obóz w Dachau, był przeznaczony wyłącznie dla likwidacji Żydów, Cyganów, duchownych, lub przeciwników politycznych partii hitlerowskiej i w ogóle Hitlera. Śmiało można w tym miejscu postawić tezę, że obóz ten pełnił rolę obozu zagłady.
Wróćmy jednak do sedna sprawy.
We wspomnianym poście na niniejszym blogu zastanawiałem się nad odesłaniem z terenu  dzisiejszego Łobza do obozu w Dachau niespełna 41 letniego mężczyzny.
Udało się na jego temat ustalić coś więcej, niestety wciąż mało.
Ignacy Peteja urodzony wg ewidencji obozowej dnia 27.07.1904 roku w Althamen – Niestety nie udało mi się ustalić co to za miejscowość. Słownik  nazewnictwa krajoznawczego – Śląsk, Ziemia Lubuska, Pomorze Zachodnie, Warmia i Mazury na stronie 187 wymienia miejscowości Althammer (czyżby błąd ewidencyjny?) są to:    
Althammer Kuźnica Katowska (opolskie)
Althamer – Trachy okolice Katowic
Althammer Militsch – Kuźnica Milicka ok. Wrocławia
Idąc dalej ewidencja wymienia miejsce skąd przybył do Dachau - jest to Labes.
Zaintrygował mnie bardzo zawód pana Ignacego Peteji wymieniony  w ewidencji obozowej.
Był mianowicie rzeźbiarzem, a więc osobą zaliczaną do grona inteligencji.

Dalej jest już wymieniona data śmierci 18 kwiecień 1945 roku. Wskazuje to na niezwykłą gorliwość z jaką mordowano polską inteligencję, gdy niemalże u progu stały wojska amerykańskie, które wyzwoliły obóz. Pan Peteja nie doczekał wyzwolenia, jak również zemsty więźniów na strażnikach i obozowych kapo, jaka miała miejsce zaraz po wyzwoleniu więźniów.


Niestety nie udało mi się ustalić za co pan Ignacy Peteja został odesłany z Łobza do Natzweiler (kolejny ciężki obóz koncentracyjny),  a potem do Dachau. Konspiracja? Czyżby jednak było to kolejne świadectwo potwierdzające niemal nieznane fakty konspiracji na ziemi łobeskiej podczas II Wojny Światowej?
Nie udało się ustalić kiedy na ziemię łobeską trafił i czym się zajmował.
Dalsze poszukiwania doprowadziły mnie już tylko do Archiwum IPN, gdzie pod sygnaturą IPN Po 85/147 znajduje się dokumentacja akt Sądu Grodzkiego w Lesznie z 1946 roku z wnioskiem żony pana Ignacego Peteji, Marii o uznanie go za zmarłego.


Czy jego najbliżsi wiedzieli, wówczas jaki okrutny los go spotkał?
Historia Ignacego Peteji  na pewno zasługuje na dalsze badania.
Czyżby o łobeskich obozach było tak mało wiadomo z powodu gorliwego dostarczania ludzi do obozów koncentracyjnych?


Źródła:
http://ipgs.us/dachau/dachaup.html 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Natzweiler-Struthof
https://stevemorse.org/dachau/dachau.php?=&offset=88053
https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/359167,Pieklo-ponad-dwustu-tysiecy-wiezniow-Dachau
http://www.inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1585417&q=ignacy&page=&url=[grupaAktotworcyId=8|aktotworcaId=10253|typ=2]
https://lokalneimpresje.blogspot.com/2015/03/suplement-do-tajemnic-obza.html

Słownik nazewnictwa krajoznawczego – Śląsk, Ziemia Lubuska, Pomorze Zachodnie, Warmia i Mazury str 187

Tygodnik Łobeski 2010.03.02 Nr_09

środa, 1 marca 2017

1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

1marca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Niestety w Łobzie zabrakło jakiejkolwiek inicjatywy wspomnienia tych żołnierzy. Żadnego złożenia kwiatów w jakimś symbolicznym miejscu, żadnej przemowy władz lokalnych. Nic.
A przecież i w naszym powiecie i tym dawnym i obecnym  mieszkali i mieszkają ludzie nazywani dziś  wyklętymi. W archiwach prasowych sporo znajdziemy na ich temat. Podobnie z inicjatywami oddolnymi. Brak własnej świadomości, tożsamości?
Jednym słowem szkoda. 


Grafika pochodzi ze źródeł google.

niedziela, 5 czerwca 2016

Ryty

Różne są źródła tego zjawiska od niemieckiego systemu oznaczeń na drzewach począwszy, przez leśników, turystów, imprezowiczów, osoby z różnych względów przebywające w terenie, a na młodzieżowej subkulturze skończywszy.
Różne też towarzyszą temu zjawisku emocje. Od rozbawienia, przez oburzenie, po zaciekawienie tematyką eksploracyjną.
Ciekawe spojrzenie na to zjawisko czytelnik znajdzie w linkach na końcu tekstu.
Postanowiłem nie ujawniać miejsca, żeby nie rozbudzać niezdrowych zapędów eksploracyjnych. Zresztą co bystrzejsi i tak się zorientują co do miejsca.
Dodam jeszcze, że jest to teren, gdzie przechodziły zarówno wojska niemieckie, rosyjskie, polskie.
Kto wyrył te znaki częściowo się okaże w trakcie dalszej lektury, choć pewne pytania pozostaną.
Tematyka dotyczy rytów na drzewach. Odrzuciłem, te, które trudno zauważyć nawet gołym okiem(1) i te powtarzające się. Wybrałem kilka najciekawszych moim zdaniem.


Chyba najciekawszy ze znaków. Litera "X" z wydłużonym lewym dolnym ramieniem, zakrzywiona strzałka, jakby wskazująca na coś w kształcie litery "V" lub "Y" z krótkim ogonkiem (lub rosyjskie "y" – fonetycznie "u"). Ciężko też określać wiek wykonania tego znaku, by dywagować kto go zrobił, a tym bardziej po co.


Tych znaków w kształcie litery "X" jest cała masa. Na dodatek skierowanych na drzewach w różne strony. Z tego względu zagadnienie, czego one mogły dotyczyć staje się bardzo zagmatwane.


Coś jakby inicjały, tyle tylko, że pierwszy znak do złudzenia przypomina rosyjskie "n" ( fonetycznie "pe"). Czyżby pozostałość po obecności "bratniej armii"?


Znak literowo – cyfrowy. U góry litery "KA", pod nimi "UKA", na samym dole zaś coś przypominające cyfry, które jednak są trudne do odczytania.


No i mamy materiał porównawczy. Zacznijmy od dołu cyfra "70", która najczęściej oznacza datę wykonania. Na samej górze wyryty znak "X". W środku mocno zastanawiający napis "GAJO – CHAN".
Czyżby było to zniekształcone nazwisko Gaj – Chana? Dowódcy bolszewickiego Korpusu kawalerii z wojny 1920 roku, który wsławił się zbrodniami wojennymi popełnionymi na jeńcach polskich. Poza jakimś nieświadomym niczego dzieciakiem, zafascynowanym „Dniami Filmu Radzieckiego” lub jedynie „słusznymi” książkami nie widzę innego wytłumaczenia dla tego napisu.


Następny materiał porównawczy. W języku polskim od góry do dołu napis „TORBACZ”. Choć napis sam niewiele mówi, to pozwala metodą porównawczą określić wiek pozostałych znaków.
Tu jednak jest pole do popisu dla specjalistów, choćby z dziedziny leśnictwa.

Jest raczej pewne, że owe znaki należy lokować w różnych przedziałach czasowych. Banalne zdawałoby się zjawisko, na które na ogół nie zwracamy uwagi może natomiast okazać się tematem rzeką dotyczącym zarówno kultury materialnej,jak i historycznej.
Człowiek zapomniał, drzewa nadal pamiętają.

(ad.1) Niektóre z tych trudnych do zauważenia wskazywałyby na datę z lat 30 ubiegłego wieku.

Linki:
https://biografiaarcheologii.wordpress.com/2014/10/18/archeologia-i-ii-wojna-swiatowa-drzewa-z-rytami-jako-kultura-materialna/

http://archeowiesci.pl/2014/10/16/znaki-na-drzewach-ujawniaja-zagadki-przeszlosci/

niedziela, 10 kwietnia 2016

Spacer po Wzgórzu Rolanda (Zygfryda, Gotfryda).

 Miejsce na zwiedzanie, którego zapraszam zostało już dość dokładnie opisane, zatem ciekawych odsyłam do linków, na końcu tekstu, jak również samodzielnego poszukiwania informacji. Z tych samych względów, nie będzie tu zdjęć historycznych – one także są łatwe do znalezienia. Na koniec ograniczę się tylko do małego podsumowania.
Zapraszam zatem na mini wycieczkę

(Zdj. Widok z podnóża)

(Zdj. Widok na najlepiej chyba zachowane schody środkowe)

   
(Zdj. Kamienne ograniczenie tarasów z lewej i prawej strony)

(Zdj.Pierwszy poziom "tematyczny" . Widok na "dolmen", w którym rzekomo miało znajdować się dziedzictwo przodków czyli starożytne militaria)

                                   
(Zdj. Z lewej lub z prawej strony dochodzimy do drugiego poziomu)

 
(Zdj. Megalityczny grobowiec,grota, brama lub ława, po latach ciężko określić co to. Ten obiekt jest pokryty znakami runicznymi)

(Zdj. Głaz z symbolicznie wyrytym wilkiem po prawej stronie drugiego poziomu poświęconego wspólnocie rodowej, niestety zamazany przez wandali)

(Zdj. Wejście na taras trzeci poświęcony baśniom i legendom)

                                
 (Zdj. Ogólny widok na obydwie strony tarasu trzeciego)

(Zdj. Zaczynamy zwiedzanie od strony lewej)



(Zdj. Nie da się określić czy był tu jakiś napis)

(Zdj. Kierujemy się ku środkowym schodom)


(Zdj. To już strona prawa poziomu trzeciego)




(Zdj. Wracamy w kierunku schodów prowadzących na najwyższy poziom)

(Zdj. Oto one, z lewej kamień z dedykacją Hindenburga, który jako prezydent Niemiec uświetniał uroczystość odsłonięcia pomnika)

(Zdj. Dedykacja, którą przetłumaczyłem następująco: "Hindenburg bohaterom, Ekkehardowi I* i tym 208. 208 mieszkańców ówczesnego powiatu poległo w czasie I Wojny Światowej)

(Zdj. Wchodząc zobaczymy resztki kolumn, gdzie były wmurowane i urny z ziemią pól bitewnych "Wielkiej Wojny" jak i tablice z nazwiskami poległych - trzy z nich brzmiące po polsku)

(Zdj. Ta kolumna jest najlepiej zachowana)

(Zdj. Z tyłu za kolumnami kamień, na którym napisu nie udało mi się odszyfrować)

(Zdj. Rozciągnięte po wzgórzu resztki pomnika)


(Zdj. Tarcze zachowały się wszystkie cztery, choć leżą rozciągnięte na ziemi)

Moja osobista refleksja.
Obecnie miejsce to jest dosyć dokładnie oczyszczone z krzaków i dość dobrze widoczne, szczególnie wczesną wiosną. Znaczna część kamiennych konstrukcji nie przetrwała ostatnich kilkunastu lat. Uważam, że zostało to spowodowane odgórnym cichym przyzwoleniem na dewastowanie tego miejsca.
Analizując dyskusje odbywające się przed laty na łamach prasy lokalnej zauważymy dwie przeciwne sobie postawy. Jedna mówiąca o zachowaniu w obecnym kształcie, lub wręcz odbudowie, druga zaś o zostawieniu co najwyżej jak jest i niech czas robi swoje.
Ta druga postawa była podawana jako „oficjalna”, choć bardziej pasuje do niej określenie półoficjalna, tłumaczona jako „brak zgody społecznej na odbudowę”.
Należy tu jasno podkreślić, że społeczeństwa nikt o nic w tej kwestii nie pytał, za chwilę do tego powrócimy, na razie pozostańmy przy przeciwnikach odbudowy.
Bardzo słusznym według mnie argumentem podawanym na łamach prasy lokalnej był taki, że są osoby, które miały możność zapoznania się z treścią aktu erekcyjnego pod budowę pomnika.
Według nich dokument ten jest nasączony niemieckim nacjonalizmem, militaryzmem, postawą rewizjonizmu wobec ustaleń traktatu wersalskiego, a pamiętajmy, że budowa miała miejsce na długo przed dojściem Hitlera do władzy.
W tym miejscu dochodzimy do stanowiska społecznego. Nigdy żaden z moich rozmówców nie kwestionował zachowania tego pomnika i miejsca jako całości, z jednym wszakże zastrzeżeniem.
Wszyscy moi rozmówcy zgodnie twierdzą, że powinien to być typowo polski pomnik. W końcu wybitnych osobistości nam nie brakuje.
Szkoda, bo niebawem przypada 1050 rocznica chrztu Polski, który wprowadził nas do grona nowoczesnych państw ówczesnej Europy. 
Podobnie obecni mieszkańcy chcieliby mieć w tamtej okolicy i korty tenisowe i restaurację lub kawiarenkę i tor saneczkowy, jak było przed wojną.
Przez wszystkie lata po 1945 roku zabrakło niestety manifestacji polskości w tym miejscu.

Czy planowana budowa w tamtejszym rejonie apartamentów „na drzewach” spełni społeczne oczekiwania?



* Ekkehard I - pogromca m.in. Słowian, krewny Thietmara, który wręcz nienawidził Polaków.      Trudno o lepszy przykład niemieckiego nacjonalizmu i rewizjonizmu. Ciekawe spojrzenie na niemieckie uwielbienie legend i baśni przekładanych na antysłowianizm może czytelnikowi dać tekst pod tym linkiem http://dragontn.blog.pl/2013/09/29/upadek-radogoszczy/



Linki warte zobaczenia:
https://youtu.be/5cgKTkqhQjk  Przedwojenny film dotyczący pomnika. Przy okazji podziękowania dla osoby, która bezinteresownie udostępniła ten film.





poniedziałek, 4 stycznia 2016

Noworoczne remanenty.

Początek roku to czas remanentów i podsumowań okresów ubiegłych, więc zaczynamy. 
Proponuję zacząć od wiedzy, która została uzupełniona, bądź też wcześniej przeoczona przeze mnie w trakcie pisania.

   I tak zaczynając chronologicznie należy cofnąć się do tematu Kupferhammer poruszonym w niniejszym blogu link 
We wspomnianej kolonii raczej nie były produkowane młotki miedziane - przynajmniej na taką informację się nie natknąłem. Istnieją jednak informacje o znajdowanych tam różnych przedmiotach zarówno użytkowych, jak i ozdobnych. Czytelnik może o tym przeczytać w archiwalnym wydaniu Tygodnika Łobeskiego nr 02 z 15.01.2013 r. Właścicielem jednej z kuźni położonej na tzw. "Czarcim młynie" był Louis Puchstein ( Łabuź 31/1999 grudzień "SPACER PO ŁOBEZIE W ROKU 1880 podjęty przez Dietera Frobel" cz. II).

    Trzymając się chronologii poruszam następny temat "Tajemnice Łobza"  
W kwestii "obozu" za ulicą Wojska Polskiego najrozsądniej będzie chyba przyjąć tezę, że miejsce to pełniło bardzo różne funkcje, od obozu jenieckiego poprzez miejsce pobytu robotników przymusowych, volksdeutschy nie darzonych zaufaniem Niemców, jak i niemieckiego wojska w tym marynarzy.
 Pobyt tych ostatnich łączyłem z torpedownią na jeziorze Stara Dobrzyca. Czy był to ośrodek testujący nowe rodzaje torped tego dokładnie nie wiadomo. Na pewno tak. Należy tu wspomnieć bowiem, że w pobliskim Resku mieściła się szkoła dla torpedystów - Torpedoschulle II Regenwalde, na Starej Dobrzycy natomiast ćwiczyli jej słuchacze. Stąd też zapewne owa montownia torped położona w łobeskiej parowozowni nieopodal stacji PKP. O wspomnianej szkole można
przeczytać nieco na forum ubootwaffe.pl link Natomiast o znajdowanych w Resku torpedach we wspomnianym wcześniej Tygodniku Łobeskim, a konkretnie numerze 52 z 22.12.2008 r na stronie 10.  W tym tygodniku można także znaleźć więcej na temat obozów.

    Temat Łobeski odcinek "Odry".  Wiele osób zostało tym tematem zaskoczonych z powodów możliwości działania takiej organizacji. Tymczasem lokalna prasa sama podaje zbieżne informacje. I tak na przykład znowu Tygodnik Łobeski w numerze 43 z 25.10.2011 r  podając informację o działalności IPN (sygn. akt S 20/10/Zn) pisze o zamordowaniu Franciszka F, Józefa Sz, Józefa H, Feliksa F oraz nieznanego z nazwiska żołnierza radzieckiego przez funkcjonariuszy niemieckich. Odmówili oni bowiem ewakuacji. Takie działanie pokrywa się z tym co pisałem o "Odrze". Znowu w późniejszym numerze 34 z 21.08.2012 r przytacza informację, że: Franciszek Cybiela, Franciszek Czajka i Józef Wasiewicz z Mieszewa zostali aresztowani przez gestapo za przynależność do tajnej organizacji. Cóż temat na pewno trzeba drążyć, a każda informacja jest na wagę złota.

  Wzgórze Nazwa zinterpretowana przeze mnie jako "Wzgórze Kata" została już dawno przetłumaczona przez panią Gabrielę Rutkowską lepiej i bardziej profesjonalnie. Po prostu oznacza ono "Wzgórze Wisielców". Labuź Niestety nieistniejący już Prowincjonalny Okazjonalnik Literacki w numerze 29.1999 z czerwca w artykule "SPACER PO ŁOBEZIE W ROKU 1880 podjęty przez Dietera Frobel" pisze między innymi tak (pisownia oryginalna):
Idąc dalej przechodzimy obok domu sklarza pana Reinholda Wickela. Zaglądamy również na podwórko właściciela młyna pana Augusta Schwarza później Krügera. Na podwórku stoją urządzenia do sortowania i przygotowywania pasz. Pan Swarz przy górze wisielców - ulica Beutlerstraße posiada wiatrak.
 Ze swej strony dodam, że w internecie można było znaleźć zdjęcie pocztówki z 1902 roku przedstawiające budynek dworca łobeskiego i właśnie w oddali stojący jeszcze ów wiatrak. Niestety adresu strony nie mogłem potem odnaleźć. Wzgórze owo było w ogóle nie zadrzewione.

    Suplement do Tajemnic Łobza Teren dawnej sali gimnastycznej - dziś plac zabaw dla dzieci. Pogłoski o spaleniu jej zawartości w postaci dóbr materialnych okazują się przynajmniej w znacznym stopniu wyssane z palca. Cała zawartość hali została przekazana do Szczecina - dokumentacja powinna być w archiwum wojewódzkiej Policji. - za Tygodnik Łobeski nr 11 z 06.03.2010.

(Zdj. To co wychodzi podczas miejskich inwestycji)

   Będąc przy tematyce historycznej przedstawiam na zdjęciu powyżej efekty inwestycji miejskich, a ściślej to co leży przy okazji prowadzenia wykopów. Z lewej strony rączka od zwykłej łyżeczki do herbaty. Znaleziona w pobliżu dawnego obozu przy ulicy Węgorzyńskiej.  Mógłbym jej nie podejrzewać o przynależność do jakiegoś robotnika przymusowego lub jeńca, ale podobne w kształtach są eksponowane po różnych obozach. Z prawej kilka porcelanowych kapsli od butelek, znalezionych w różnych miejscach, na jednym z nich można odczytać sygnaturkę łobeskiego browaru.

   Kilka ciekawostek nie związanych z żadnym tematem:

(Zdj. Chmury pionowe z uwagi na silne prądy wstępujące mogą być wdzięcznym tematem obserwacji)


(Zdj. Obydwa zdjęcia przedstawiają dramat gnojaczka)

(Zdj. Oleica - jeden z jej gatunków)

    Przedstawiony na zdjęciu owad z rodziny chrząszczy to Oleica, Ciekawostką jest choćby to, że wytwarzano z niej ... muchę hiszpańską - popularny niegdyś afrodyzjak. Nie polecam jednak konsumować owada choćby w celach poznawczych. Dawka, jaką zawiera jeden owad jest dawką śmiertelną, zaś wspomniany afrodyzjak służył też jako trucizna.

(Zdj.Sielski widok pełnej współpracy)

(Zdj. Ciekawy w kształcie kamień przypominający mapę Polski)

   Na koniec muszę się pochwalić, że zostałem doceniony przez portal informacyjny http://lobez24.pl/ .
Za życzliwość serdecznie dziękuję.